Fanpage Anna Lena z Zatoki Literackiej

poniedziałek, 28 września 2015

"TAJEMNICA MORSKIEJ LATARNI" SANTA MONTEFIORE

"Tajemnica morskiej latarni"

   Santa Montefiore 

Prezentuję Wam powieść obyczajową jednej z moich ulubionych autorek, 
a jest nią Santa Montefiore.
I od razu zdradzę Wam tajemnicę, to nie latarnia morska, piętrząca się gdzieś na irlandzkim wybrzeżu tej fabuły skrywa największą tajemnicę, lecz psyche i serca głównych bohaterów...

Pierwszoplanowa bohaterka powieści - trzydziestokilkuletnia Ellen ucieka i to dosłownie ucieka 
z Londynu, aby u irlandzkich wybrzeży Connemara poskładać się na nowo do życia...

A czy te życiowe puzzle łatwo poskładać? 
Na pewno nie da się od razu.
Musi upłynąć kilkadziesiąt dni przeznaczonych na medytację i na tzw. pofilozofowanie, a także kilkanaście bezsennych nocy - aby Ellen dostrzegła światło latarni, które pomoże obrać ten właściwy kierunek. 
A kto okaże się być tą najjaśniej iluminującą latarnią..? :) 
- koniecznie zachęcam do przeczytania Panie, ale także Panów :)

Polecam: Anna-Lena z Zatoki Literackiej 

niedziela, 27 września 2015

PÓŁROCZNE GAWORZENIE - 6 MIESIĘCY Z WAMI :)

Pół roku od narodzin blogosfery
Zachodniopomorska Zatoka Literacka :-)

To nic w porównaniu do Google, które obchodzi dziś 17. urodziny,
Ale dzięki Google - takie blogi, jak chociażby mój, mogą ujrzeć światło dzienne.
Dziękuję :D 
Pozdrawiam Czytelników i autorów innych blogów. 

Pozdrawia: Anna-Lena z Zatoki Literackiej :-)



sobota, 26 września 2015

"WYSPA Z MGŁY I KAMIENIA" MAGDALENA KAWKA

MAGDALENA KAWKA
„WYSPA Z MGŁY I KAMIENIA”
Tytuł: „Wyspa z mgły i kamienia”
Autor: Magdalena Kawka
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2013
Gatunek: Powieść obyczajowa

Magdalena Kawka to mistrzyni słowa pisanego, a jedna z jej powieści obyczajowych od dziś rekomendowana jest w Zachodniopomorskiej Zatoce Literackiej.

Autorka wywodzi się z małej miejscowości położonej w środkowo-północnej części województwa zachodniopomorskiego – z miejscowości Płoty. Kilka lat temu wyjechała ona do Wielkopolski, konkretnie do Poznania – w  pierwotnym zamyśle – na studia, jednak pozostała tam aż do dziś. Ukończyła socjologię na Uniwersytecie Adama Mickiewicza, lecz zamiast pracować w zawodzie, pracowała jako florystka, właścicielka agencji reklamowej, urzędniczka oraz żurnalistka. Początki jej pisania zaczęły się od tekstów do pism branżowych poruszających tematykę problemów wychowawczych dzieci i młodzieży. Natomiast 5 lat temu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka zadebiutowała na niwie powieściowej. Do dnia dzisiejszego w jej dorobku pojawiło się już kilka powieści obyczajowych. Jakiś czas temu udało mi się natrafić na powieść debiutancką pt. „Sztuka latania”. Jednak nie pamiętam dokładnie tej fabuły, bo jak to ktoś kiedyś mądrze powiedział „…książek nie czyta się po to, aby je pamiętać, lecz po to, aby je zapomnieć, a wszystko dlatego, aby móc powrócić do nich…”. Tak więc już dziś cieszę się na myśl o ponownym przeczytaniu  debiutu Magdaleny Kawki.

Tymczasem mnie zainteresowała kolejna z jej powieść pt. „Wyspa z mgły i kamienia”. Główną bohaterką powieści autorka uczyniła kobietę dojrzałą, jak to się współcześnie grzecznie określa: 50+, o imieniu Julia, która tak jak i ona mieszka w Poznaniu. Jednak dla Julii Poznań jest jak bezludna wyspa, na której przyszło mierzyć się jej z samotnym macierzyństwem. Przyszło poświęcić się pracy zawodowej w szpitalu, jako lekarz-anestezjolog oraz innym, trudnym do zliczenia obowiązkom. Kiedy czytelnicy zapoznają się z Julią, znajduje się ona w momencie totalnej metamorfozy. Ale przemiana ta nie wzięła się znikąd. Kropkę nad tą metamorfozą postawił – a jakże – mężczyzna(!) – rozstając się z nią. Takie doświadczenie życiowe w każdej kobiecie wywołuje większe, bądź mniejsze przemiany, np. w wyglądzie (głównie dotyczy to zmiany fryzury) czy większego zaangażowania się w swoje pasje, w swoje życie osobiste itp. W przypadku Julii stało się coś, czego ona sama, a tym bardziej jej najbliższe otoczenie nie przewidziało. Aby lepiej  zobrazować to co się wydarzyło, cisną mi się na usta słowa piosenki z repertuaru Wandy Kwietniewskiej z zespołem Banda i Wanda:
- - -
„Nie będę Julią
Wierną na balkonie,
Nie będę Julią
Nawet w snach,
Nie będę Julią,
To mi nie pasuje,
Nie będę Julią,
Nie ten czas
- - -

Nie ten czas

Julia jako lekarz-anestezjolog dotychczas ze śpiączki farmakologicznej budziła, ale swoich pacjentów. Tak więc niezmiernie ciekawym doświadczeniem stało się dla niej samej wybudzenie się ze śpiączki, ale takiej życiowej. A budząc się do życia zamarzyła o podróży na Kretę, a w zasadzie, to o  spędzeniu tam reszty swojego życia… I niczym w gorącej wodzie kąpana, tuż na kilka lat przed przejściem na emeryturę rezygnuje z pracy w szpitalu… Wbrew córkom, wbrew całej rodzinie, sprzedaje odziedziczone w spadku kamienice w Polsce, aby móc kupić dom na Krecie, w małej miejscowości Falasarna. Co też udaje się jej bardzo szybko, z pomocą Polaków mieszkających na wyspie. W Falasarnie bardzo szybko zostaje zaakceptowana przez sąsiadów, stając się dla nich przyjaciółką, powierniczką, sąsiadką na dobre i złe czasy.
Natomiast sama Kreta okazała się być dla niej, jak to tytuł sugeruje – wyspą z mgły i kamienia… Z mgły, dlatego że im dalej w jej głąb, tym więcej wątków i tajemnic zostaje odsłanianych przed czytelnikami oraz rozwianych przez samą Julię, zarówno tych obyczajowych jak i kryminalnych związanych z najbliższym jej otoczeniem a także związanych z historią wyspy za czasów II wojny światowej. Natomiast z kamienia, dlatego że tajemnice te dotyczą przede wszystkim wykopalisk archeologicznych, które były i są prowadzone w Falasarnie  i w jej okolicach.
Może Julia nie jest Indiana Jonesem (w spódnicy), ale do tego ideału niewiele jej brakuje. Pierwotnie życie na Krecie wiązała ona ze spokojem, sielankowością, jednak bardzo szybko poprzez zdarzenia, które ją tutaj spotkały, musiała przewartościować tę ideę.
A jedynie – stałe i niezmienne w tej fabule zdają się być widoki jakie Julia ogląda ze swojego okna. A skąd pewność, że tak jest? Wszystko wyjaśni się, kiedy zajrzycie do bloga osobistego autorki, na którego natrafiłam całkiem przypadkiem.

Cytując za autorką: Słowo to farba, dzięki której powstają obrazy. W tym ma przewagę nad materią, że z tych samych słów każdy maluje inny obraz. Swój własny, naznaczony indywidulanym rysem. Kreta jest jedna, ale tyle jej, ilu patrzących. W książce usiłowałam przekazać słowami, jak ją widzę. Tutaj mogę Wam pokazać, jak naprawdę wyglądają miejsca, o których pisałam.

Szczegóły w: 






Polecam i ja
Anna-Lena z Zatoki Literackiej
  

niedziela, 20 września 2015

Naughty Boy - Runnin' (Lose It All) ft. Beyoncé, Arrow Benjamin





Cudowna muzyka, świetny klip :-)
 Kolejna książka poświęcona 
latarniom morskim - zdobyta :-)
                                                 foto. Studio Flesz Stargard Szczeciński
                                                                 modyfikacja - Anna-Lena z Zatoki Literackiej 

Podróże mogą być różnego rodzaju - w celach prywatnych, zawodowych. biznesowych, długie, krótkie, weekendowe itp... 

Trzeba było mi jechać do Trzebiatowa (woj. zachodniopomorskie), prywatnie i poniekąd służbowo, aby zdobyć kolejne vademecum krajoznawcze - poświęcone, a jakże ---- latarniom morskim. 
A tak szczerze, na książkę natrafiłam całkiem przypadkiem w muzeum w Pałacu Trzebiatowskim nad rzeczką Młynówką. 
Zabawna sytuacja: patrząc na tę książkę w gablocie do sprzedaży, wcale jej nie zauważyłam. Za to widziałam inne książki. Z tego wynika - że najciemniej pod latarnią, nawet tą morską... 

Ale na szczęście czujna koleżanka - zwróciła mi uwagę: 

"Anna, tutaj jest coś dla Ciebie..." :-) 

Dziękuję Beata ;)

Jakże mogłam nie zauważyć?! :-)

Vademecum liczy sobie blisko 80 stron, a poświęcone jest wszystkim latarniom morskim polskiego wybrzeża, nawet tym historycznym, już nieistniejącym ... 


"Latarnie polskiego wybrzeża" 
Kazimierz Bielicki 
Jarosław Ellwart 
Gdynia, Wydawnictwo Region, cop. 2014


Polecam 
[Anna-Lena z Zatoki Literackiej]

piątek, 11 września 2015

"ZAPACH TYTONIU" MARTA WIKTORIA KASZUBOWSKA

Marta Wiktoria KASZUBOWSKA

 „ZAPACH TYTONIU”


W życiu człowieka zmysł powonienia od zawsze pełnił i pełni ważną funkcję, a kto wie, czy nie jedną z najważniejszych… Każdy z nas może mieć swój ulubiony zapach, który na przykład automatyczne przywołuje miłe wspomnienia. Może nim być zapach koszonej trawy, zapach arbuza, świeżo upieczonego ciasta, zapach książek... O zapachach można opowiadać, śpiewać, ale można także komponować z nich fabuły interesujących powieści obyczajowych. Całkiem niedawno udało mi się natrafić na taką kompozycję wydaną „pod marką” Marty Wiktorii KASZUBOWSKIEJ, chciałoby się rzecz, w limitowanej edycji pod tytułem „Zapach tytoniu”. Powieść okazała się być, ku mojemu zaskoczeniu, całkiem niezłym debiutem literackim pisarki.

Marta Wiktoria Kaszubowska na co dzień jest doktorantką filozofii indyjskiej na Uniwersytecie Szczecińskim, zauroczoną kulturami i zapachami Azji Południowej. Bohaterka debiutu – Zuza również ma coś z autorki. Oprócz wrażliwości na zapachy, jest doktorantką filozofii US, a ponadto bibliotekarką oraz dziennikarką w jednej osobie.

A co skusiło mnie, aby przeczytać akurat tę powieść… (oprócz tego, że akcja dzieje się w Szczecinie), to także fakt, że Zuzanna tak jak i ja jest bibliotekarką i fanką brytyjskiej grupy muzycznej – Coldplay (w tym momencie – wymiękłam). Od początku znajomości literackiej, nie zawiodłam się na Zuzannie, która swoim sposobem bycia próbowała obalić kilka niesprawiedliwych stereotypów typu; że poza życiem książkowym, bibliotecznym –  bibliotekarki i bibliotekarze nie mają życia prywatnego, rodzinnego, uczuciowego, czy też to, że nie posiadają żadnych zainteresowań i pasji. Nic bardziej mylnego… (A swoją drogą, które stereotypy są sprawiedliwe!? Będąc sprawiedliwymi, nie byłyby stereotypami). A Zuzanna okazała się być nawet specjalistką w komplikowaniu swojego życia prywatnego, czytaj uczuciowego. Ale cóż poradzić, skoro serce nie sługa…

Ale wszystko po kolei…

W życiu Zuzy wszystko ma się w miarę dobrze, jest praca, kochający chłopak – Filip, są ukochane książki filozoficzne, pamiętnik matki, który odnajduje się całkiem przypadkiem, a także powieść, którą Zuza w wolnych chwilach pisuje. Jednak to wszystko okazuje się być jedynie substytutem. Kiedy wreszcie po dwóch latach od bycia z Filipem – Zuza poznaje jego ojca – Igora –  bo tak ma on na imię, wdowca od kilkunastu lat - otwiera się nagle przed nią świat miłosnych uniesień. A to co dotychczas było letnie, staje się gorące i namiętne. Natomiast subtelny zapach tytoniu od tej chwili już zawsze kojarzyć będzie się jej z prawdziwym, dojrzałym mężczyzną. I jedynie jej intuicja próbuje w tym wszystkim zachować trzeźwość umysłu, sprowadzając Zuzę, i to niejeden raz, na ziemię. (A swoją drogą, rozmowy Zuzy ze sobą oraz nasłuchiwanie własnej intuicji, to fajny zabieg literacki, który przerywa sztampowość narracji).

TYTUŁ POWIEŚCI JEST JAK OSTRZEŻENIE Z OPAKOWANIA  PAPIEROSÓW – KTÓRE W TYM PRZYPADKU POWINNO BRZMIEĆ TAK:

„INTUICJA – NICZYM MINISTER ZDROWIA OSTRZEGA – ZAPACH TYTONIU MOŻE WYWOŁAĆ NIEODWRACALNE ZMIANY W ŻYCIU UCZUCIOWYM, PRZEWRACAJĄC JE DO GÓRY NOGAMI…"

"CZY TEGO OCZEKUJESZ?"

I w taki oto sposób Zuza wpada po uszy… Zaistniała sytuacja staje się gęsta niczym dym papierosowy. Bo to czego Zuza chciałaby uniknąć, to poróżnienia syna z ojcem.
Czy uda się uniknąć wojny domowej(?) - tego nie mogę Wam zdradzić.
Zresztą, w tej powieści, na każdej stronie, na każdym kroku nie brakuje zaskoczeń, nagłych zwrotów akcji, nowych, odważnych propozycji na życie zaproponowanych bohaterom…
To także powieść o przyjaźni młodych ludzi, tworzących świat szczecińskiej kultury i sztuki. Na pewno fajnie czyta się taką powieść, w której miejsca opisane, znane  czytelnikom z autopsji.

Może i Ty, i Ty… Czytelniku, spróbujesz odnaleźć się w fabule Marty Wiktorii Kaszubowskiej.


Polecam
Anna-Lena z Zatoki Literackiej


Premiera: marzec 2015 r.
Wydawnictwo: Novae Res